Pewnie masz też tak jak ja, a więc dobrze znasz ten schemat,
może nie wszystko tak samo ale w chuj podobny schemat.
No powiedzcie sami czy macie tak czasami,
kiedy wszystko się pieprzy lub tylko momentami
PieciaPTK - Trudno Tak Żyć ft. Hubi
Nagle oberwałam kulką papieru w głowę…
Zignorowałam ją. Stoczyła się pod ławkę jakiegoś chłopaka. Nawet nie pamiętam jak ma na imię. Gratulacje Angela Geniuszu. Po chwili próba wkurwienia mnie do granic możliwości się ponowiła.
Zaczęłam nerwowo zaciskać pięści zezłoszczona tym, że ktoś chce odebrać mój wewnętrzny spokój. Jestem Angela White baranie. A Angela White nie może być pomiataną. Mam już wyrobioną opinie w szkole. Każdy kto nie chce żebym się na niego wkurwiła po prostu omija mnie szerokim łukiem. Czyli…. Wszyscy. I tak jest najlepiej, ja też nie chcę mieć kłopotów dlatego, bo chciałam po prostu się na kimś bezczelnie wyżyć. W sumie to jeszcze nikogo nie pobiłam czy coś. Wszyscy pękają już na poziomie, kiedy im grożę i poniżam.
Ponowna kulka prosto w moją głowę.
Nie wstawaj Angela, nie wstawaj, nie wstawaj, nie będziesz robiła scen –powtarzałam sobie w myślach ściskając mocno ołówek.
Kolejna kulka. Mam ochotę wstać i krzyknąć głośne, wyraźne „kurwa”.
Ołówek się łamie, a każdy kto nie jest zajęty wgapianiem się w jakże cudownego nauczyciela wbija wzrok we mnie.
Z morderczym wzrokiem odwracam się do tyłu, a każdy przełyka głośno ślinę zdenerwowany, że zaraz się rzucę z pięściami na wszystkich.
Przebiegam wzrokiem po każdej przerażonej twarzy, aż zatrzymuję się na hipnotyzujących tęczówkach, w kolorze mlecznej czekolady. Dostrzegłam w nich maleńkie iskiereczki wyrażające szczęście.
Nie wiem co, jak i dlaczego, ale nie mogłam oderwać od niego wzroku. Był dla mnie taki inny. Te oczy, niby szczęśliwe, ale jeśli dobrze się przyjrzeć można dostrzec rozdarcie, smutek, żal. Tak wiem coś o tym.
Przebiegłam wzrokiem po jego twarzy. Idealne rysy, żadnej skazy, idealna cera i te kości policzkowe. Następne co rzuciło mi się w oczy to malinowe usta w kształcie serca, które układały się teraz w ledwo widoczny uśmiech. Wracam do jego nieskazitelnych oczu.
Dziwnie się czuję. Nigdy nie oceniałam nikogo tak powierzchownie. Jednak ten chłopak mnie intrygował. Miał w sobie taki pazur..
O matko… Nie myślałam nigdy o chłopaku odkąd nie jestem już z Mitchem. Pozatym nie chcę poznawać tego brązowookiego. Ludzie są mi zbędni do przeżycia. Wystarczy, że będą nadal dzielili ze mną tlen i to mi wystarczy.
Skarciłam się w myślach za to o czym pomyślałam i wróciłam do bezsensownego gapienia się przez okno.
Nie mogę uwierzyć, że ten chłopak zabrał moje myśli.. Przecież widzę go pierwszy raz..
*2 DNI PÓŹNIEJ*
*2 DNI PÓŹNIEJ*
Kolejny dzień, w którym myślałam o tym chłopaku. Nazywa się Justin Bieber. Tak.. to nazwisko zdecydowanie wpadnie mi na dłużej do głowy.
Jednak to wszystko. Nie zamieniłam z nim ani słowa i pewnie tak będzie. Na co ja w ogóle liczyłam?
Szłam do swojej szafki po zakończonych lekcjach. Było coraz bardziej do dupy. Ojciec mnie coraz bardziej denerwował, a ja coraz częściej płakałam. Dostrzegłam Bad Boya Justina ze swoimi dwoma kumplami. Stali przed jakimś niewinnym blondynem. Wyglądał na przerażonego. Kiedy zobaczyłam jak szatyn przyciska go do szafki myślałam, że oszaleje. Jakiś niczemu winny pierwszoklasista, a on mi z takim czymś? O nie.. wtargnąłeś na nie swój teren Bieber. Od teraz zostałeś wpisany na moją czarną listę.
Podeszłam do nich wkurwiona.
-Co ty robisz? – skrzyżowałam ręce na piersi. Spojrzał na mnie chyba nie do końca wiedząc co się dzieje. Jego kumple się przestraszyli, a on popatrzył na nich jak na największych debili świata. Sam nim jest, więc może też się wpisują na jego listę? Nieważne. –No dalej zapytałam cię co robisz..
Szłam do swojej szafki po zakończonych lekcjach. Było coraz bardziej do dupy. Ojciec mnie coraz bardziej denerwował, a ja coraz częściej płakałam. Dostrzegłam Bad Boya Justina ze swoimi dwoma kumplami. Stali przed jakimś niewinnym blondynem. Wyglądał na przerażonego. Kiedy zobaczyłam jak szatyn przyciska go do szafki myślałam, że oszaleje. Jakiś niczemu winny pierwszoklasista, a on mi z takim czymś? O nie.. wtargnąłeś na nie swój teren Bieber. Od teraz zostałeś wpisany na moją czarną listę.
Podeszłam do nich wkurwiona.
-Co ty robisz? – skrzyżowałam ręce na piersi. Spojrzał na mnie chyba nie do końca wiedząc co się dzieje. Jego kumple się przestraszyli, a on popatrzył na nich jak na największych debili świata. Sam nim jest, więc może też się wpisują na jego listę? Nieważne. –No dalej zapytałam cię co robisz..
-Nic ci do tego. To nie sprawa dla dziewczyny –mruknął oschle, patrząc mi w oczy. –A tym bardziej takiej jak ty.
Ludzie na korytarzy zatrzymywali się. Chociaż się sama im nie dziwie. Angela White w akcji. Poza tym większość ludzi w życiu nie słyszało mojego głosu.
-A co jestem gorsza? –zrobiłam krok w jego stronę. Staliśmy twarz w twarz.
-To męskie sprawy –syknął niemiło.
-Odwal się od niego dupku –zagroziłam.
-Oj uważaj, bo się przestraszę –wybuchł niepohamowanym śmiechem.
-Stary lepiej chodź stąd.. –zaczęli namawiać go ci dwaj po jego bokach.
-No proszę was. Pękacie na widok jakiejś dziewczyny? –odpycha mnie mocno w bok, a we mnie zbiera się wściekłość.
Znowu przyparł chłopaka do szafek.
-Mówiłam kurwa żebyś go zostawił! –krzyknęłam odpychając go do tyłu, co w efekcie skończyło się tym że wpadł z hukiem na równoległe szafki. –Jeszcze raz spróbuj go chociaż tknąć to już nie będę taka miła!
Uśmiechnął się tylko łobuzersko, a ja szybko odwróciłam do przerażonego blondyna, który siedział na ziemi oparty o szafki.
Przykucnęłam przy nim i spojrzałam w jego błękitne tęczówki, które aż pałały przerażeniem. Tak te oczy. Czemu intrygują mnie ponownie oczy?!
-Wszystko w porządku? –spytałam łagodnym głosem, na co tylko niezdarnie pokiwał twierdząco głową. –Jesteś tego w stu procentach pewny?
-N-nic.. mi nie.. jest –wydukał nadal przestraszony.
-Jak masz na imię? –moje usta ułożyły się w delikatny uśmiech.
Nie mógł z siebie wydusić słowa.
-Więc…? Masz jakieś imię? –uniosłam pytająco lewą brew do góry.
-Niall.. –wydusił szybko.
-Ok. Jestem Angela. Więc jeśli już się znamy to nie musisz się chyba bać –mój uśmiech się powiększył. Wow.. Uśmiecham się i do tego szczerze! Zapisać to w kalendarzu.
Odetchnęłam z ulgą widząc jak się rozluźnia.
-Już wszystko jest dobrze? –pytam dla upewnienia się.
-Tak… -wstaje i podaje mu rękę.
-Jeśliby się naprzykrzali to chętnie się z nimi rozprawie.. Więc mów mi od razu jakby coś.
Pokiwał szybko głową, a ja powiedziałam krótkie ‘do zobaczenia’ i odwróciłam się na pięcie.
-Poczekaj –zatrzymał mnie, łapiąc za ramię. Posłałam mu pytające spojrzenie. –Dziękuję.
-Ohh.. Nie ma za co –zmieszałam się i zaczerwieniłam.
-Na serio. Gdyby nie ty to nie wiem co by mi zrobili..
-Niall, Niall, Niall –zaśmiałam się cicho. Ok? co się dzieje?! –Przecież ty rozprawiłbyś się z nimi bez problemu. Jeśli dziewczynie się udało..
-Mimo wszystko dziękuję –uśmiechnął się uroczo, a mi zmiękły kolana.
-Ten… Ja pójdę… To do jutra –powiedziałam i jak najszybciej się ulotniłam.
Atmosfera była goooooorąca…
Te oczy. Jeny.. Idealnie błękitne, niczym morska fala i te lekkie rumieńce na jego policzkach..
Czy ja oszalałam?
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od autorki: Długo nie dodawałam nowego rozdziału i nie mam jak się wytłumaczyć. Poza tym chyba nikt nie czyta tego bloga. Nie wiem, może tak mi się wydaje. Jednak jeżeli czytasz te moje głupie pomysły, które wcielam w fabułę to zostaw komentarz. Dla ciebie to kilka sekund, a dla mnie ogromny uśmiech i radość, że jednak kogokolwiek zainteresowałam. Strasznie przepraszam za ten jakże krótki rozdział i do tego denny. Jest straszny dla mnie, ale opinie zostawiam tobie :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Ja go czytam, i uwierz mi zaczyna się ciekawie ! Czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuń