Prolog…
Pewnie nieraz było tak, że starałeś
się nad życie
Coś poprawić w sobie albo anioł oczywiście
Że próbowałeś nie zjebać nic przepadkiem
A i tak wszystko padało jak zwykły domek z kart
Że próbowałeś nie zjebać nic przepadkiem
A i tak wszystko padało jak zwykły domek z kart
Mam tą siłę w gardle i talent by pisać
A że nie mam stalowego serca PROSZĘ WYBACZ!
Jest serce w bliznach, mam po różnych przejściach
Nawet po tym kiedy nie chciałem żeby odeszła
A że nie mam stalowego serca PROSZĘ WYBACZ!
Jest serce w bliznach, mam po różnych przejściach
Nawet po tym kiedy nie chciałem żeby odeszła
Ono potrafiło stanąć, po prostu się
zatrzymać
I nawet po badaniach nie wiem czemu, bywa
To pewnie z żalu, to pewnie któraś blizna
Stała się tak głęboka, że mogła mnie stąd wyrwać
I nawet po badaniach nie wiem czemu, bywa
To pewnie z żalu, to pewnie któraś blizna
Stała się tak głęboka, że mogła mnie stąd wyrwać
Serce mam we krwi, jakby szarpane ja
wiem
A w nim taki ból i taki żal!
Nie będę pisał tak, nie będę nucił.
Bo blizny nie znikną. A ja nie sprawię, że wróci…
A w nim taki ból i taki żal!
Nie będę pisał tak, nie będę nucił.
Bo blizny nie znikną. A ja nie sprawię, że wróci…
~*~
Zawsze chciałam pokochać kogoś bezgranicznie,
dzisiaj wiem jakie to piekielne uczucie.
I jestem sama. Nie ma go obok mnie, czuję jego zapach,
smak ust i w to brnę. Boże ja tak nie mogę.
Dlaczego nie reaguję? Gdy patrze na niego wolałabym wylądować na dnie,
ale być z nim razem. Zawsze byłam twarda, ale dzisiaj płaczę.
Bez ciebie nie ma mnie, ale chuj skoro nic nie znaczę...
dzisiaj wiem jakie to piekielne uczucie.
I jestem sama. Nie ma go obok mnie, czuję jego zapach,
smak ust i w to brnę. Boże ja tak nie mogę.
Dlaczego nie reaguję? Gdy patrze na niego wolałabym wylądować na dnie,
ale być z nim razem. Zawsze byłam twarda, ale dzisiaj płaczę.
Bez ciebie nie ma mnie, ale chuj skoro nic nie znaczę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz